Woda, jej wielka aktywność, szczególnie w ostatnich latach wprost naznaczona powodziami na całym świecie, to temat coraz bardziej aktualny. O tym nieokiełzanym żywiole i jego wielowątkowym wymiarze rozmawiam z Piotrem Palcatem, prezesem zarządu „Lubskich Wodociągów i Kanalizacji” Sp. z o.o., a prywatnie miłośnikiem przyrody.
Wielka woda w małej Lubszy
- Woda jest podstawowym składnikiem natury i dla wielu ludzi dobrodziejstwem.
Ale ostatnio zaczyna kojarzyć się niejednoznacznie.
Lubsza pełna po brzegi - styczeń 2011 r.- Z wodą mamy powszechny kontakt na co dzień i to w różnych postaciach. Zewsząd otaczają nas oceany, morza, jeziora i rzeki. Wielka woda, kiedy bezpośrednio nie zagraża ludziom jest bardzo efektowna, zawsze przyciąga nasz wzrok.ul. Baśniowa w Lubsku - styczeń 2011 r. Prawdziwą frajdę z tego mają choćby dzikie kaczki, które żyją licznie na Lubszy w naszym mieście. Jednak, przy maksymalnym spiętrzeniu, korytem miejskim przewala się do 20 metrów sześciennych wody na sekundę! Takie zjawisko występuje tu regularnie w okresach jesiennych wezbrań i wiosennych roztopów. Wówczas niewielka Lubsza gwałtownie przybiera, przyjmując charakter rzeki górskiej. Taka duża masa wody musi przepłynąć przez nasze miasto, bo jest ono położone w dolinie.
- Skąd bierze się ten problem spiętrzenia mas wody?
- Wszystko zaczyna się w Białkowie, wsi położonej od wschodniej strony Lubska, gdzie zbiegają się dwie rzeki, tworząc swoisty węzeł wodny.węzeł wodny Białków - tu łączą się dwie rzeki: Lubsza i Ług - styczeń 2011 r. Jest to Lubsza, która swój początek bierze w rejonie wsi Olbrachtów w gm. Żary, obszar jej zlewni to 160 km² i Ług – rzeka, która zbiera wodę z obszaru zlewni 157 km² - od Białowic, Zabłocia, Guzowa po Wicinę. W tych niewielkich rzekach w okresie letnim przepływy są znikome. Ale kiedy zbiegną się razem, szczególnie jesienią i wiosną, gdy topnieją śniegi lub padają długotrwałe deszcze – obie rzeki zmieniają się w kilka godzin w potężny, niszczycielski żywioł. Wówczas jest naprawdę groźnie. Przez koryto Lubszy przepływa w takich przypadkach około 16 m³/sek. wody, przez Kanał Młyński - 2 m³/sek., a Kanał Pożarowy – 5 m³/sek. I nie są to wody maksymalne, bo te mogą sporadycznie być dużo większe. W historii miasta odnotowano duże powodzie.
- Proszę przybliżyć kilka faktów z tych zdarzeń.
- Już dawni mieszkańcy Lubska, ówczesnego Sommerfeld, mieli z tym zjawiskiem poważny problem. Rzeka regularnie wzbierała, a następnie wylewała się z koryta w mieście, zalewając pobliskie ulice. Wielkie powodzie w naszym mieście wystąpiły w latach: 1568, 1689, 1740. Do dzisiaj zachowały się zdjęcia obecnej ulicy Reja, zalanej do wysokości 1m. W celu zminimalizowania tego problemu Niemcy zbudowali w latach 40-tych XIX w. Kanał Młyński, który w pobliżu obecnej ulicy Krakowskie Przedmieście dzieli się, tworząc dodatkowo dzisiejszy Kanał Pożarowy, biegnący przez miasto. Kanał ten przejmował część wysokiej wody już w rejonie Białkowa i odprowadzał do Lubszy poza miastem. W ten sposób rzeka dzieliła się na dwa nurty, każdy o mniejszym przepływie i w ten sposób nie była już tak groźna. Nazwa Kanał Młyński wzięła się stąd, że utworzono na nim kilka stopni wodnych, napędzających małe młyny i generatory prądu w Białkowie, Nowińcu i Lubsku.
- A jak obecnie przedstawia się ta sytuacja w kontekście coraz częstszych zagrożeń powodziowych?
zbiornik retencyjny Stara Woda - styczeń 2011 r.- Nasze miasto nieszczęścia związanie z problemem powodzi od wielu lat omijają, m.in. dzięki temu, że wykonano tu wiele prac na rzecz retencji i zabezpieczeń przeciw powodziowych. Koncepcja zaprojektowania i wybudowania zbiornika retencyjnego Białków - Stara Woda zrodziła się już na początku lat 90-tych ubiegłego wieku w gronie osób związanych z byłym Zarządem Spółki Wodno-Ściekowej Lubsko, projektantów oraz dyrekcji Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Zielonej Górze, w trakcie rozpatrywania możliwości budowy kanalizacji i oczyszczalni ścieków w naszym mieści. Koncepcja ta zakładała budowę zbiornika retencyjnego Białków - Stara Woda, który gromadziłby wody powodziowe w okresie wezbrań, a następnie oddawał je stopniowo do rzeki Lubszy, zapobiegając okresowym podtopieniom miasta. Inwestycja wiązała się jednak z olbrzymimi kosztami i nie była możliwa do zrealizowania przez Gminę Lubsko. Podjęte działania w tym kierunku, przy wielkim wsparciu ówczesnego dyrektora Wojewódzkiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Zielonej Górze - Pana Piotra Warcholaka oraz zespołu jego współpracowników stworzyły możliwość umieszczenia inwestycji w planach inwestycyjnych byłego województwa zielonogórskiego, następnie woj. lubuskiego, a po zmianie kompetencyjnej wynikającej z reformy administracyjnej kraju w 1998 r. - w planach Sejmiku Samorządowego woj. lubuskiego. Istotne decyzje zapadły w gronie Zarządu Miasta Lubsko II kadencji (1994-1998), poparte stosowną uchwałą Rady Miasta i Gminy w Lubsku, w wyniku których Zarząd został upoważniony do sfinansowania części prac przygotowawczych inwestycji, w tym sfinansowania niezbędnych badań geologicznych terenu czaszy zbiornika oraz podjęcia prac związanych z uporządkowaniem skomplikowanych stosunków własnościowych terenu. Wykonanie badań geologicznych i uporządkowanie stosunków własnościowych gruntów otworzyło drogę do prac projektowych, inwestycji towarzyszących a w konsekwencji do rozpoczęcia zadania głównego. Sama realizacja inwestycji nastąpiła w latach 2003-2004. Pierwotny projekt, który zakładał budowę zbiornika o powierzchni ok. 90 ha został zmieniony, ponieważ był zbyt kosztowny. Ostatecznie zbudowany został stały zbiornik retencyjny o docelowej powierzchni lustra wody 7,20 ha oraz tzw. zbiornik suchy - ok. 90 ha, który jest okresowo zalewany podczas wezbrań jesiennych i wiosennych. Dzięki temu miasto Lubsko jest skutecznie chronione przed wielką wodą. Tak było i w tym roku. Przy właściwym wykorzystaniu pojemności zbiornika retencyjnego, która wynosi ok. 0,8 mln m³, przepływ w rzece Ług można zredukować o ok. 5 m³/sek. Taka właśnie ilość wody nie wpada do Lubszy i nie przepływa przez miasto.
- Ostatnio coraz częściej słychać w naszym mieście o potrzebie renesansu w dziedzinie melioracji.
- O ile miasto jest skutecznie chronione przed powodzią, to tereny przed miastem i poza nim, szczególnie tereny rolnicze, pola uprawne i łąki oraz część terenów leśnych są systematycznie podtapiane. Nie ma to jednak nic wspólnego z powodzią. Przyczyną podtopień są wieloletnie zaniedbania w melioracji terenów rolnych i leśnych: niedrożne rowy melioracyjne, często zarośnięte, zniszczone urządzenia melioracyjne – progi wodne, zastawki, przepusty, systemy drenarskie. W polityce gospodarczej państwa o melioracji nie mówi się prawie wcale, a próby nagłośnienia wagi tego problemu traktowane są nieomal jak chęć przywracania reliktów przeszłości. Inżynier melioracji dziś jest zawodem mało atrakcyjnym i niepopularnym. Stąd mamy bezsensowne decyzje o zabudowie dolin rzecznych i polderów zalewowych. Brak systemów melioracyjnych powoduje, że ziemia obsuwa się ze skarp drogowych czy nasypów, zniszczeniu ulega infrastruktura. Woda jest apolityczna - płynie i płynąć będzie zawsze i wszędzie. Jeżeli tego spływu nie umożliwi się jej w sposób uregulowany, to bardzo szybko o sobie przypomni, ale często już w sposób dramatyczny i kosztowny.
- A jak to wszystko wpływa na otaczającą nas przyrodę?
efekt pracy bobra - teren gminy Lubsko 2011 r.- Nasze środowisko naturalne zmieniło się w ostatnich latach zdecydowanie pozytywnie, stało się bardziej czyste iefekt pracy bobra - teren gminy Lubsko 2011 r. przyjazne człowiekowi, stało się miejscem dla życia wielu gatunków roślin i zwierząt, które kiedyś stąd wyemigrowały lub po prostu wyginęły. Dzieje się tak nie tylko w naszej gminie, ale i w wielu regionach Polski.
Na skutek tych zmian, nieoczekiwanie w ciekach wodnych naszej gminy pojawiły się bobry. Gatunek, który w przeszłości żył w naszych stronach. Bobry wyniosły się, ponieważ wody były silnie zanieczyszczone. Pamiętamy przecież wszyscy Lubszę sprzed 10 lat. Dzisiaj bobry występują już powszechnie w Lubszy, Kurce, Tymienicy, Jeziornej.efekt pracy bobra - teren gminy Lubsko 2011 r. Te piękne, bardzo płochliwe zwierzęta posiadają jednak szczególnie uciążliwą dla człowieka zdolność. Mianowicie, dzięki niezwykle silnym zębom ścinają nawet ogromne drzewa, a z powalonych kłód budują na rzekach tamy. Te z kolei spiętrzają wodę.efekt pracy bobra - teren gminy Lubsko 2011 r. Pół biedy, jeśli robią to w jednym miejscu. Bobry jednak takie tamy budują w kilkunastu punktach rzek, a to powoduje już kilkanaście problemów. W wielu miejscach naszej gminy zjawisko to staje się naprawdę uciążliwe, a „efekty” pracy bobrów widać dobrze na ciekach wodnych, jadąc szosą z Lubska do Brodów. No, ale coś za coś, bo z drugiej strony cierpliwy miłośnik natury ma wyjątkową okazję zaobserwować te wspaniałe zwierzęta i ich nieprawdopodobne zdolności budowlane.
 
Rozmawiał Marek Sienkiewicz
 
Fot. Piotr Palcat